.

Od jednego zwoju drutu do TOP 3 w Polsce

herb rodzinna firma STAL siatka ogrodzeniowa produkowana z drutu

marzec 2007 — pierwszy krok

Wszystko zaczęło się skromnie. W 2007 roku mój tata, Aleksander, założył jednoosobową działalność gospodarczą i zaczął sprzedawać surowiec — drut, z którego inne firmy produkowały siatki ogrodzeniowe. Żadnej fabryki, żadnego zespołu, żadnego planu na „imperium ogrodzeń”. Tylko drut, telefon i determinacja, żeby sprawdzić, czy z tego można zrobić coś większego.

Surowiec — drut ocynkowany i powlekany PVC — trzeba było gdzieś magazynować. Na wynajem hali czy magazynu nie było jednak pieniędzy, więc zwoje drutu składowaliśmy po prostu na własnej działce, przy naszym domu rodzinnym w Starowej Górze, tam gdzie mieszkaliśmy, zanim zaczęliśmy cokolwiek produkować.

zwoje drut powlekany PCV stary magazyn w Starowa Góra

Zwoje drutu ocynkowanego i powlekanego PVC — surowiec do produkcji siatki ogrodzeniowej, składowany na działce przy naszym domu w Starowej Górze.

drut ocynkowany stary magazyn w Starowej Górze

Drut ocynkowany czekający na dalsze przetworzenie — pierwsza wersja naszego magazynu.

2008 — ja i pomysł, który zmienił wszystko

Rok później dołączyłam do firmy ja — starsza córka Taty, Natalia. Przyniosłam coś, czego do tej pory brakowało — świeże spojrzenie z zewnątrz. Zamiast dalej sprzedawać surowiec innym producentom, zadałam proste, ale przełomowe pytanie: a co, jeśli sami zaczniemy produkować siatkę z własnego drutu?

Natalia współzałożycielka STAL zakładu produkcji siatki ogrodzeniowej

Ja, Natalia — od 2008 roku razem z Tatą buduję STAL.

To był moment, w którym nasza firma przestała być pośrednikiem i stała się producentem.

W te pierwsze, najbardziej intensywne lata firmę prowadziliśmy razem z Tatą i moją mamą — dzieląc się papierkową robotą i bieżącą obsługą zamówień. A obok nas, niezmiennie, siedział pies — nasz nieformalny talizman. Towarzyszył podczas nocnych wyjazdów na giełdy, a w biurze zawsze miał swoje miejsce prosto na biurku, tam gdzie działo się najwięcej.

tata i mama historyczne zdjęcie początków firmy STAL

Mój tata z mamą przy pracy w biurze firmy, a obok — nasz pies, wieloletni talizman STAL, towarzyszący na giełdach i zawsze obecny w biurze.

pierwsza partia wyprodukowanej siatki ogrodzeniowej

Pierwsze partie naszej własnej produkcji siatki ogrodzeniowej.

Niedziele, które zapadają w pamięć

Teoria brzmiała dobrze. Praktyka wyglądała inaczej.

Pierwszym realnym kanałem sprzedaży okazały się giełdy — samochodowa w Łodzi i rolna w Słomczynie koło Warszawy. Żeby zdążyć zająć dobre stanowisko, musieliśmy wyjeżdżać w środku nocy — o 1:00 albo o 4:00, w zależności od tego, na którą giełdę akurat jechaliśmy. Miejsce kosztowało, a rezerwacja była nie do przełożenia — kto się nie zjawił, ten je tracił.

Zanim doszło do wyjazdu, trzeba było jeszcze precyzyjnie zapakować towar. Pierwszym autem, którym jeździliśmy na giełdy, był kontener Iveco — do jego wnętrza ładowaliśmy zwoje siatki i drutu, ułożone tak, żeby zmieściło się jak najwięcej. Później do rozwożenia towaru na giełdy do Łodzi i Piotrkowa Trybunalskiego moi rodzice używali także renault kangoo — mniejszego, ale zwrotnego auta, które na dobre wpisało się w rytm naszych cotygodniowych wyjazdów.

drut ocynkowany zapakowany na giełdę

Tak pakowaliśmy pierwszy samochód na giełdę — kontener Iveco pełen zwojów siatki i drutu.

Co niedziela ta sama rutyna: budzik w środku nocy, samochód pełen zwojów siatki, zimny poranek na targu i nadzieja, że dziś ktoś kupi.

Żadnego systemu sprzedażowego, żadnego komputera na stanowisku. Każde zamówienie — cena, wymiar oczka, ilość metrów — zapisywaliśmy ręcznie, długopisem, w zwykłym notesie. Dziś taki zapis wygląda jak archiwalna ciekawostka, ale wtedy każda linijka w tym notesie była na wagę złota — to były realne pieniądze, które pozwalały nam przetrwać kolejny tydzień. Na tym samym zdjęciu widać jeszcze jeden ślad tamtych czasów — jeden z naszych pierwszych cenników, wydrukowany czarno-biało na zwykłej drukarce A4 i zabierany na każdą giełdę, żeby Klienci mogli sami sprawdzić ceny.

pierwszy notes do zamówień od Klientów z giełdy rolnej

Nasz notes z ręcznie zapisywanymi zamówieniami z giełdy oraz jeden z pierwszych naszych cenników — wydrukowany czarno-biało na drukarce A4, zabierany na każde wystawienie się na giełdzie.

Pierwsza porażka i lekcja, która wszystko zmieniła

Pierwsze dwa, trzy wyjazdy na giełdę zakończyły się czystą porażką. Klienci podchodzili, pytali o cenę siatki, kiwali głową i szli dalej. Żadnej sprzedaży, a koszty dojazdu i opłaty za stanowisko rosły z tygodnia na tydzień.

Nikt na początku nie wiedział, co jest nie tak. Dopiero rozmowy z potencjalnymi Klientami — z tymi, którzy pytali i odchodzili — dały nam odpowiedź. Cena była ustalona bez żadnego odniesienia do realiów rynku ogrodzeń. Po prostu za wysoka.

Wystarczyła korekta cennika, żeby maszyna ruszyła. Ci sami Klienci, na tej samej giełdzie, zaczęli kupować — a wśród nich najczęściej rolnicy z okolic Łodzi i Słomczyna, którzy przyjeżdżali na giełdę po siatkę do ogrodzenia pól, pastwisk i gospodarstw. To właśnie rolnicy stali się naszymi pierwszymi i najważniejszymi Klientami — ich regularne, powtarzane z tygodnia na tydzień zamówienia pozwoliły nam przetrwać najtrudniejsze pierwsze miesiące, a później i lata działalności. Bez ich zaufania i lojalności trudno wyobrazić sobie dalszy rozwój naszej firmy.

To, co na początku wydaje się skazane na porażkę, nie musi nim zostać — trzeba tylko robić to wytrwale. Działać. Nie odpuszczać. Ciężko pracować. W końcu widać efekty — i ta pierwsza porażka na giełdach, z czasem, przeistoczyła się w sukces całej firmy.”

Aleksander, mój tata, założyciel STAL

siatka do prywatnych domków i gospodarstw

Ogrodzenia z naszej siatki trafiały do gospodarstw i na prywatne działki w całej Polsce.

2008 — drugi front: Allegro

W tym samym roku, równolegle do giełdowej rzeczywistości, założyliśmy konto na Allegro — platformie, która dopiero zdobywała popularność w Polsce. To był drugi kanał sprzedaży siatki ogrodzeniowej i pierwszy krok w stronę tego, czym jesteśmy dzisiaj: producenta, który dociera do Klientów w całej Polsce bez potrzeby nocnych wyjazdów na giełdę.

Sprzedaż w internecie wymagała jednak czegoś nowego — zdjęć produktowych. Nie mieliśmy wtedy fotografa, budżetu na sesję, ani pomysłu, jak w atrakcyjny sposób sfotografować zwój siatki. Powstały więc nasze pierwsze, bardzo domowe próby — pluszowy miś i pluszowy zajączek przewiązane siatką ogrodzeniową, żeby zdjęcie było „bardziej kreatywne”. Nie był to szczyt marketingowej sztuki, ale te zdjęcia dobrze pokazują, z jakim entuzjazmem i pomysłowością — nawet bez żadnego doświadczenia — stawialiśmy pierwsze kroki w e-commerce.

siatka w ujęciu kreatywnym z misiem pluszowym

Jedna z pierwszych „kreatywnych” fotografii siatki ogrodzeniowej na potrzeby aukcji na Allegro.

2013 — reklama w lokalnej gazecie

Kilka lat później, w 2013 roku, zdecydowaliśmy się na kolejny krok w budowaniu widoczności — reklamę w lokalnej gazecie rzgowskiej i łódzkiej Gazecie Wyborczej. Dziś, w czasach mediów społecznościowych i sprzedaży online, taka forma promocji wydaje się odległą przeszłością, ale wtedy miała pełne uzasadnienie — to właśnie w prasie lokalnej wielu mieszkańców regionu szukało wykonawców i producentów usług budowlanych.

reklama w gazecie rzgowskiej GW

Jedna z pierwszych reklam prasowych — Gazeta Wyborcza, wydanie łódzkie, 26 lipca 2013 roku.

sprawdzenie jakość każdej wyprodukowanej rolki siatki ogrodzeniowej

Jakość każdego zwoju siatki sprawdzaliśmy od pierwszych partii produkcji.

2017 — nowa lokalizacja, nowy etap rozwoju

W 2017 roku przenieśliśmy się do nowej lokalizacji — na teren o powierzchni blisko 1 hektara na terenie przemysłowym w Łodzi. To był krok, który diametralnie zmienił skalę naszego działania. Miejsce działki przy domu rodzinnym w Starowej Górze, gdzie kiedyś składowaliśmy pierwsze zwoje drutu, zajął profesjonalny zakład z magazynem, halą produkcyjną, biurem oraz rampami załadunkowymi, umożliwiającymi szybką i sprawną wysyłkę zamówień do Klientów w całej Polsce.

Co istotne, nasza produkcja w dużej mierze zasilana jest zieloną energią z własnej instalacji fotowoltaicznej zamontowanej na dachu hali — rozwiązanie, które nie tylko ogranicza koszty, ale też zmniejsza wpływ naszej produkcji na środowisko.

zakład produkcji ogrodzeń z lotu ptaka

Nasz zakład z lotu ptaka — plac magazynowy, hala łukowa oraz budynki produkcji i biura na terenie przemysłowym w Łodzi.

panele fotowoltaiczne na hali produkcyjnej zakładu STAL do produkcji ogrodzeń

Instalacja fotowoltaiczna na dachu naszej hali produkcyjnej — produkcja zasilana zieloną energią.

Od surowca do własnej marki

Droga od sprzedaży drutu po własną produkcję i sklep internetowy tanidrut.com nie była linią prostą. Były nocne wyjazdy, źle wyliczone cenniki i tygodnie bez sprzedaży. Ale każda z tych porażek nauczyła naszą rodzinę czegoś, czego nie dało się przeczytać w żadnym podręczniku biznesu — jak słuchać Klienta i jak wycenić produkt tak, żeby był fair dla obu stron.

Dziś produkujemy siatki ogrodzeniowe, docierając do Klientów w całej Polsce. Ale nasza historia zawsze zaczyna się tak samo — od jednego drutu, jednej giełdy, jednej niedzieli o czwartej rano i pierwszych rolników, którzy nam zaufali.

Nasz zakład w którym realizujemy zamówienia od pierwszego zapytania/zamówienia po dostawę ogrodzenia prosto na działkę Klienta w całej Polsce i nie tylko.

STAL dziś — w liczbach

40 km siatki ogrodzeniowej produkujemy każdego miesiąca.

4,9 / 5 taką średnią ocenę wystawiają nam Klienci w Google.

2,5× tyle razy „ogrodziliśmy” Polskę dookoła łączną długością wyprodukowanej siatki.

99,7% zamówień z ostatnich 12 miesięcy zrealizowaliśmy w deklarowanym terminie.

< 0,2% poziom reklamacji, jaki utrzymujemy od 15 lat działalności.

TOP 3 jesteśmy w trójce największych producentów siatki ogrodzeniowej w Polsce.

Nasz sklep internetowy tanidrut.com to dziś nie tylko miejsce zakupu siatki — to jedna z największych i najbardziej zaawansowanych technologicznie platform sprzedaży ogrodzeń w Polsce, obsługująca Klientów w każdym zakątku kraju, od małych ogrodów przydomowych do dużych realizacji gospodarczych i przemysłowych.

Z nocnych wyjazdów na giełdę do grona trzech największych producentów siatki ogrodzeniowej w Polsce — to droga, która nauczyła nas jednej rzeczy: że jakość i uczciwa cena zawsze znajdą swojego Klienta. Dziś, tak jak w 2007 roku, każdy metr siatki, który wyjeżdża z naszego magazynu, jest dla nas czymś więcej niż produktem — to kontynuacja historii, którą zaczął mój tata, jeden zwój drutu i wiara, że warto próbować.

Co dalej?

Nie zatrzymujemy się. Idziemy z rozwojem — automatyzujemy produkcję, wprowadzamy nowe systemy i narzędzia, które mają ułatwiać życie naszym Klientom. Jednym z nich jest nasz kalkulator ogrodzeń — proste, w pełni automatyczne narzędzie, w którym Klient sam, w kilka chwil, sprawdzi, ile będzie kosztowało jego ogrodzenie, bez żadnych ukrytych kosztów.

Ale najważniejszy w tym wszystkim jest zespół. Mamy dziś wykwalifikowaną ekipę, która działa z nami od lat — ludzi, którzy znają produkt, znają Klientów. To właśnie dzięki nim historia, którą zaczął mój tata w 2007 roku od jednego zwoju drutu, może dziś być pisana dalej.

zespół ludzi pracujących w STAL

Zespół STAL — ludzie, którzy każdego dnia tworzą naszą firmę.

Jeśli zastanawiasz się, ile mogłoby kosztować ogrodzenie Twojej działki, możesz to sprawdzić samodzielnie, bez zobowiązań i bez ukrytych kosztów — wystarczy nasz darmowy kalkulator ogrodzeń. A jeśli akurat szukasz siatki — może Twoje ogrodzenie też stanie się częścią tej historii.